kiedy się wraca - tak mocno i cicho jakby pięści o ścianę wołały to można w drzwi nie trafić w człowieka można chybić (z czym nas mylą dziki?) i można jeszcze wiersz napisać taki jak byłeś za dzieciaka że nie trzeba się wstydzić bez uwag
zasypiam tak jak zdejmuje się buty wcale bo przecież zaraz wstaję i wychodzę do podmiotu by porozmawiać o orzeczeniach byle dostać głupie L4
po cichu po wielkiemu cichu ale z rytmem stuka po głowie myśl może znajdzie się jeszcze kobieta na dziewczyny jestem za stary za biedny na oryginały przyjdzie jeszcze pora w którąś niedzielę będę spacerował na boso po tramwajowej pętli i wymachiwał śpiochami tymczasem w tv szaro brudno i śnieży nie ma kosmonautów ale można z balonu wyskoczyć w dzień z przytupem z przydupasem kierownika najgorsza jest ta druga data na chorobowym kiedy trzeba zdrowieć 30.11.2012 (2016)
przez ten zbiór miejsc na trasie przejeżdżamy głośniej niż szybciej i słusznie niech słyszą i - odrobinkę dłużej - widzą jak kolejne plastry pociągu nakładają się na tory (tu mogła być wytrawna metafora ale akurat był dworzec) nic nas nie ogranicza (może poza pojemnością pęcherza) póki bateria trzyma i nie łaskoczą słuchawki a rzepak za szybą tylko ładnie wygląda (aż nie dojdzie do nosa) pociąg kończy bieg i nikt nawet nie pyta z jakim czasem i na którym miejscu wszak liczy się udział